• Home
    • Edukacja
      • O nas
        • Sklep online
          • Kontakt
Logo
Category

Najsłynniejsze diamenty świata

Previous Next
  • Edukacja
  • Najsłynniejsze diamenty świata

Najsłynniejsze diamenty świata – tajemniczy Portugalczyk

16 sierpnia, 2019
Paweł Jaworski
0 Comments

 

 

Kamień znany jako „The Portuguese” albo „Portuguese Diamond” (Portugalczyk, Diament Portugalski) to duży kamień, o ośmiokątnym szlifie szmaragdowym. Nazwę Portugalczyk nadał mu znany, amerykański jubiler Harry Winston, który kupił go na początku XX wieku od celebrytki, tancerki Peggy Hopkins Joyce, a potem odsprzedał  ostatecznemu właścicielowi –  Smithsonian Institution – w zamian za mniejsze diamenty o łącznej wadze 3800 karatów.

Pochodzenie

Według przekazów i legend kamień miał zostać wydobyty w XVIII wieku w Brazylii i następnie wejść w skład portugalskiej kolekcji insygniów koronacyjnych. Niestety, żadne wiarygodne źródła nie potwierdzają tych pogłosek. Diament prawdopodobnie został w wydobyty w kopalni Premier Mine w RPA na początku XX wieku. Następnie został sprzedany przez kopalnię i pierwsze wiarygodne zapisy dotyczące tego kamienia pojawiają się w momencie, gdy wszedł w posiadanie znanej amerykańskiej firmy jubilerskiej Black, Starr and Frost. Kamień ważył wtedy 150 karatów i miał szlif Cushion.

To właśnie tam zakupiła diament Peggy Hopkins Joyce, tancerka i aktorka znana przede wszystkim z małżeństw z bogaczami.  Za Portugalczyka zaoferowała naszyjnik z pereł wart 350 tysięcy dolarów i 23 tysiące dolarów w gotówce. Na zlecenie celebrytki kamień zyskał szlif Asscher (co spowodowało zmniejszenie wagi diamentu do 127,1 karata) i został oprawiony w naszyjnik typu choker.

W latach 40-tych XX wieku kamień był wielokrotnie prezentowany na różnych wystawach w Stanach Zjednoczonych jako „największy diament w szlifie szmaragdowym”. Ostatecznie trafił w 1951 do jubilera Harry’ego Winstona i został częścią jego kolekcji „Królewskich Klejnotów”.

W roku 1963 kamień odkupiła grupa amerykańskich muzeów państwowych Smithsonian Institution. Obecnie kamień jest prezentowany w Narodowym Muzeum Historii Naturalnej w Waszyngtonie i jest „perłą” kolekcji diamentów. Wstęp do tego muzeum jest bezpłatny!

Słynna właścicielka

Peggy Hopkins Joyce, która urodziła się jako Marguerite Upton, znana była przede wszystkim z licznych małżeństw z bogaczami, głośnych romansów, zamiłowania do wystawnego stylu życia, no i do drogich kamieni.

Joyce, wtedy jeszcze Upton, w wieku piętnastu lat uciekła z domu z cyrkowym artystą występującym na rowerze. Szybko porzuciła cyklistę na rzecz bogacza Everetta Archera Jr., który po sześciu miesiącach małżeństwa unieważnił związek, gdy zorientował się, że poślubił nieletnią. Potem jeszcze wychodziła za mąż sześć razy – za znanego prawnika, przedsiębiorcę zajmującego się handlem drewnem (J. Stanley Joyce – po nim zatrzymała nie tylko część majątku, ale też nazwisko), czy paryskiego playboya i multimilionera Henriego Leteliera.

Joyce była źródłem sensacji, skandali i zgorszenia. W 1920 roku wydała na zakupy w czasie jednego tygodnia milion dolarów. Wywiadów udzielała w półprzeźroczystych halkach, a w 1926 roku drugi film z jej udziałem doprowadził do uchwalenia w stanie Wisconsin przepisów, które umożliwiały cenzurowanie filmów. W książce „Mężczyźni, małżeństwa i ja” tłumaczyła innym kobietom, że „prawdziwa miłość to ciężka bransoleta z diamentami, najlepiej taka z metką”.

Oprócz Diamentu Portugalskiego, który Joyce kupiła w 1928, celebrytka była właścicielką dużej kolekcji bardzo drogich kamieni. W momencie rozwodu ze Stanley’em Joycem jej kamienie były warte 1,4 miliona dolarów, a kolejne małżeństwa i romanse powiększały  zbiory. Sam Walter Chrysler (producent samochodów tej marki) miał jej podarować klejnoty o wartości ponad 2 milionów dolarów, w tym naszyjnik z 134-karatowym diamentem wartym ponad pół miliona dolarów.

Ostatni mąż Peggy Hopkins Joyce był skromnym urzędnikiem bankowym, którego bogata dama z nowojorskiego towarzystwa poznała przy bankowym okienku i spędziła z nim ostatnie lata życia.

Opis kamienia

The Portuguese waży 127,1 karatów i jest największym fasetowanym diamentem w kolekcji Smithsonian. W świetle ultrafioletowym kamień świeci jasno-niebieskim światłem.

W roku 1997 Amerykański Instytut Gemologiczny (GIA) ocenił barwę Portugalczyka jako M (kolor jasnobrązowo-żółty), a czystość jako VS-1 (bardzo małe wrostki, inkluzje).

W dziennym świetle, albo ciepłym sztucznym oświetleniu kamień nie jest całkowicie przezroczysty. To skutek silnej, niebieskawej fluorescencji. Gdyby nie to zjawisko to diament wydawałby się żółtawy.

Continue Reading
  • Email
  • Facebook
  • Twitter
  • Pinterest
  • Google+
  • Edukacja
  • Najsłynniejsze diamenty świata

Najsłynniejsze diamenty świata – Porter Rhodes

20 maja, 2019
Paweł Jaworski
0 Comments

Kamień ten był trzykrotnie poddawany obróbce jubilerskiej, odwiedził cztery różne kontynenty i mimo że brytyjska rodzina królewska nie zdecydowała się na jego zakup, to i tak znalazł się w posiadaniu XX-wiecznych władców. Poznajcie losy doskonale przezroczystego diamentu Porter Rhodes.

Pochodzenie nazwy klejnotu

Słynny kamień zawdzięcza swoją nazwę XIX-wiecznemu amerykańskiemu poszukiwaczowi diamentów. To właśnie Amerykanin Porter Rhodes ogłosił bowiem, że w lutym 1880 roku w kopalni znajdującej się w Republice Południowej Afryki, w okolicach Kimberley, wydobyto duży diamentowy samorodek o masie 153,5 karata. Wartość tego znaleziska mężczyzna wycenił wówczas na imponującą kwotę 200 tysięcy funtów.

Odkrycie unikatowego samorodka

Słynny poszukiwacz polecił wcześniej swoim współpracownikom, aby zawsze zachowywali tajemnicę i nie rozgłaszali wieści o żadnych cennych znaleziskach do czasu, aż trafią one do rąk Rhodesa. Tak stało się również tym razem – naczelny zarządca kopalni długo czekał na swojego zwierzchnika, aby poinformować go o nowym odkryciu. Kiedy Rhodes spotkał mężczyznę, od razu wiedział, że tego dnia wydarzyło się coś ważnego. Już sam uśmiech zarządcy zdradził, że wydobyty rano imponujących rozmiarów biały kamień może być wart prawdziwą fortunę.

Wystawa w szczytnym celu

Świat dowiedział się o tym cennym znalezisku dopiero cztery miesiące po tym, jak znalazło się ono w posiadaniu Rhodesa. Postanowił on zorganizować w domu przyjaciela wystawę, na której został zaprezentowany ten imponujący kamień. Każdy, kto chciał go zobaczyć na własne oczy, musiał zapłacić jednego funta za wstęp na to wydarzenie. W ciągu zaledwie kilku godzin zgłosiło się 500 osób, które chciały znaleźć się jak najbliżej cennego klejnotu. Uzbierane 500 funtów przeznaczono natomiast na finansowe wsparcie dla szpitala znajdującego się na polach diamentowych.

Niekończące się porównania

Dom przyjaciela Rhodesa odwiedzali głównie inni handlarze biżuterii, którzy chcieli przyjrzeć się nowemu znalezisku i porównać je z diamentami, które sami mieli w posiadaniu. Wielu z nich przyniosło więc ze sobą swoje ulubione okazy, aby umieścić je obok świeżo wydobytego klejnotu i sprawdzić w ten sposób jego kolor, wielkość oraz czystość. Ku zaskoczeniu gości, Porter Rhodes okazał się jaśniejszy od wszystkich innych kamieni przyniesionych tego dnia. To również utwierdziło amerykańskiego poszukiwacza w przekonaniu, że nowa ozdoba musi mieć wyjątkową wartość oraz unikatowe cechy charakterystyczne.

porter-rhodes-diamond

Wymarzony nowy właściciel

W styczniu 1881 roku Rhodes opuścił Republikę Południowej Afryki i wyjechał z nowym diamentem do Wielkiej Brytanii, aby znaleźć mu iście królewskiego właściciela. W Londynie został przedstawiony kustoszowi klejnotów koronnych Colonelowi Gawlerowi, a ten polecił go królowej Wiktorii. Zachwyciła się ona pięknem tego imponującego kamienia i upewniła się, czy rzeczywiście pochodzi on z RPA. W tamtych czasach panowało bowiem błędne przekonanie, że ozdoby wydobywane na południu Afryki mają żółtawy odcień i nie są brylantami najwyższej wartości. Ku zdumieniu królowej Rhodes potwierdził pochodzenie diamentu, ale finalnie nie udało mu się przekonać rodziny królewskiej do dokonania zakupu.

Droga z Wielkiej Brytanii do Indii…

Po nieudanej próbie sprzedaży na brytyjskim dworze Rhodes wrócił do Londynu i zorganizował wystawę na Bond Street, aby tam znaleźć nowego nabywcę cennej ozdoby. Przedstawiciel angielskich kupców diamentów zaoferował za nią 60 tysięcy funtów, ale amerykański poszukiwacz nie zgodził się na transakcję, argumentując, że wartość klejnotu zdecydowanie przekracza 200 tysięcy funtów. Właśnie wtedy postanowił też go oszlifować i w ten sposób zwiększyć szanse na sprzedaż w dobrej cenie. Przekształcono go więc w 73-karatowy kamień, który zakupiła słynna firma jubilerska Jerwood and Ward of London. W Amsterdamie jej szlifierze ponownie poddali klejnot obróbce jubilerskiej, dzięki czemu powstał 56,6-karatowy diament w szlifie asscher. Pod taką postacią nabył go indyjski maharadża z Indore, Tukojirao Holkar III.

…i z powrotem do Wielkiej Brytanii…

W 1925 roku w Indiach wybuchł skandal, w który zamieszany był właściciel Portera Rhodesa. Oskarżono maharadżę, że zlecił on morderstwo jednej z tancerek ze swojego pałacu. Brytyjskie władze kolonialne potraktowały ten zarzut bardzo poważnie i skłoniły Tukojirao Holkara III do abdykacji. Władca uległ naciskom i zrzekł się tytułu, a następnie rozpoczął wyprzedawanie swojej kolekcji kamieni szlachetnych. Około roku 1930 sprzedał również Portera Rhodesa, a nowym nabywcą okazał się Hugh Grosvenor, drugi książę Westminsteru. Klejnot ponownie trafił więc do Wielkiej Brytanii.

porter-rhodes-diamond

…a następnie do Stanów Zjednoczonych

Grosvenor był zapalonym kolekcjonerem oraz wielbicielem diamentów, ale nie cieszył się nowym zakupem długo. Wkrótce Porter Rhodes ponownie zmienił bowiem właściciela i został przewieziony do Stanów Zjednoczonych. To właśnie tam przez trzy dekady XX wieku był w posiadaniu wpływowej rodziny amerykańskiej. Następnie, w 1987 roku, klejnot trafił do pokaźnej kolekcji należącej do Laurence’a Graffa. Założyciel słynnej firmy jubilerskiej Graff Diamonds of London ponownie zajął się obróbką jubilerską Portera Rhodesa: przyciął go do masy 54,04 karata i umieścił w centralnym miejscu platynowego pierścienia. W takiej postaci kamień zachował się do dziś.

porter-rhodes-diamond

Charakterystyka Portera Rhodesa

Po obróbce jubilerskiej masa tego imponującego samorodka mocno się zmniejszyła – jak już wspomnieliśmy, oszlifowany klejnot może bowiem poszczycić się „zaledwie” ponad 54 karatami. Ponadto kolor tego diamentu został sklasyfikowany jako D, a jego czystość to IF (internally flawless, czyli wewnętrznie bez skazy). Porter Rhodes ma też niezwykle elegancki, kwadratowy szlif asscher. Szczególnie upodobali go sobie wielbiciele stylu art deco, obecnie zaś jest on rzadko spotykany, a co za tym idzie – wyjątkowo wysoko ceniony.

Typ diamentu

Porter Rhodes jest klejnotem całkowicie bezbarwnym, dlatego uznaje się go za kamień typu IIa. Ozdoby takie stanowią zaledwie 1-2% wszystkich naturalnych diamentów wydobywanych na całym świecie. Są one doskonale czyste zarówno pod względem chemicznym, jak i strukturalnym, ponieważ taki kryształ nie zawiera w sobie żadnych odkształceń czy też pierwiastków chemicznych (np. azotu) odpowiedzialnych za kolor kamieni szlachetnych. Nie bez powodu klejnoty typu IIa (a więc i Portera Rhodesa) nazywa się najczystszymi z czystych.

 

Continue Reading
  • Email
  • Facebook
  • Twitter
  • Pinterest
  • Google+
  • Edukacja
  • Najsłynniejsze diamenty świata

Najsłynniejsze diamenty świata – Porges

1 marca, 2019
Paweł Jaworski
0 Comments

Kamień ten miał upamiętnić jednego z największych handlarzy diamentów w historii. Trafił w ręce innego słynnego wielbiciela tych kamieni szlachetnych i to właśnie on miał największy wpływ na wygląd oraz nazwę tego klejnotu. Kiedy zaś na początku XXI wieku pojawił się na aukcji, sprzedawano go w zestawie z dwoma rodzajami biżuterii oraz… śrubokrętem. Dowiedzcie się, dlaczego i poznajcie inne zaskakujące fakty związane z 78,53-karatowym fantazyjnie żółtym diamentem Porges.

Dlaczego „Porges”?

Mimo że diament zyskał taką nazwę dopiero w 1962 roku, to jest ona niczym innym, jak tylko nazwiskiem słynnego francuskiego handlarza kamieniami szlachetnymi, który żył na przełomie XIX i XX wieku. Jules Porges – bo właśnie o nim mowa – odegrał kluczową rolę w powstaniu firmy Randlords, która kontrolowała wydobycie diamentów oraz złota ze złóż znajdujących się na terenie Republiki Południowej Afryki. Wyjątkowo wcześnie rozpoznał on, jak duże znaczenie mają diamentowe znaleziska na terenie RPA. Zainteresował się tym regionem, rozpoczął inwestycje i niewątpliwie przyczynił się do tego, że kraj ten znalazł się w światowej czołówce pod względem wydobycia brylantów. Przy okazji dzięki tej i innym swoim decyzjom stał się jednym z najsłynniejszych oraz najbogatszych handlarzy kamieniami szlachetnymi na świecie.

Na pamiątkę wyjątkowych osiągnięć

Dlatego właśnie kiedy 41 lat po śmierci Francuza inny słynny wielbiciel cennych ozdób zakupił kolejny klejnot do swojej imponującej kolekcji, postanowił nazwać go nazwiskiem „Porges”. Był nim sam Harry Winston, a Jules Porges musiał mu tak zaimponować swoimi dokonaniami na rynku diamentowym, że ten zdecydował się rozsławić jego nazwisko w jeszcze jeden sposób – nazywając nim piękny kamień. Co ciekawe, mimo że w zbiorach tego legendarnego nowojorczyka znalazło się wiele diamentów, które nie miały jeszcze nazwy, Winston nigdy nie chciał, aby dać któremuś z nich swoje nazwisko. Nie wiadomo, czy to skromność, czy inne pobudki sprawiły, że słynny jubiler nigdy nie skorzystał z tej dość powszechnej wśród kolekcjonerów metody nazewnictwa.

Charakterystyka kamienia

W porównaniu z innymi klejnotami w kolorze fantazyjnie żółtym, Porges jest wyjątkowo duży – ma bowiem aż 78,53 karata. Jego czystość to klasa SI-1 (co oznacza, że posiada on w swojej budowie drobne inkluzje), a szlif to klasyczny, szlachetny asscher. Pośród tych cech najważniejszą jednak jest barwa, ponieważ fantazyjnie żółte ozdoby tego typu należą do rzadkości. Zalicza się je do grupy diamentów typu I, co oznacza, że w ich strukturze krystalicznej znajdują się wykrywalne ilości azotu (zazwyczaj mniej niż 0,1%). To właśnie ten pierwiastek jest odpowiedzialny za inny niż przezroczysty kolor kryształu i to dzięki niemu Porges może lśnić wyjątkowym żółtym blaskiem.

Pochodzenie klejnotu

Eksperci uważają, że podobnie jak wiele innych słynnych kamieni szlachetnych został on wydobyty na terenie Republiki Południowej Afryki. Być może właśnie dlatego Winston nazwał go nazwiskiem handlarza, który przyczynił się do rozkwitu tego regionu pod względem wydobycia brylantów. Nadal brakuje jednak szczegółowych danych dotyczących pochodzenia Porgesa, takich jak kopalnia, w której go odkryto, masa nieoszlifowanego samorodka czy też pierwsi właściciele diamentu. Zyskał on wyjątkową sławę dopiero wtedy, kiedy trafił do rąk Harry’ego Winstona. Słynny jubiler docenił unikatowe piękno tego kamienia, dlatego też przygotował mu iście wyjątkową oprawę. Zaprojektował aż dwa rodzaje biżuterii, w której centralnym miejscu miał znaleźć się Porges.

Jeden klejnot, dwie ozdoby

Pierwszym pomysłem, na który wpadł nowojorski jubiler, był prosty, minimalistyczny, wykonany ze złota pierścień, drugim zaś jego całkowite przeciwieństwo – kolorowa, bogato zdobiona broszka. W jej centralnym miejscu znajduje się imponujący klejnot, który jest otoczony żółtym złotem, platyną oraz mniejszymi szmaragdami, rubinami i przezroczystymi diamentami. Winston chciał, aby kamień ten mógł odgrywać podwójną rolę – ozdabiać zarówno pierścień, jak i broszkę – dlatego zaprojektował tę biżuterię tak, aby Porges mógł być z łatwością z niej wymontowany i ustawiony w innym miejscu. Po zrealizowaniu tego nowatorskiego pomysłu nowojorski jubiler nie cieszył się tymi ozdobami zbyt długo. Już w 1968 roku, a więc sześć lat po nabyciu klejnotu, sprzedał go kolejnemu właścicielowi, który do dziś pozostał anonimowy.

porgesdiamond

Sprzedaż unikatowej ozdoby

Nie wiadomo, jaką cenę zapłacił za ten słynny kamień Harry Winston ani ile dzięki niemu zarobił, sprzedając go kolejnemu kolekcjonerowi. Kiedy jednak w 2004 roku Porges miał ponownie trafić na sprzedaż, eksperci szacowali, że osiągnie on wartość od 600 tysięcy do 800 tysięcy dolarów. Aukcja odbyła się w ramach organizowanej w dniach 19 i 20 kwietnia wyprzedaży Magnificent Jewels w słynnym domu aukcyjnym Christie’s. W zestawie obok imponującego klejnotu znalazły się złoty pierścień, unikatowa broszka oraz… śrubokręt, za pomocą którego diament można było umieścić w obu tych ozdobach. Ostateczną ceną, jaką zdecydował się zapłacić za ten zestaw nowy właściciel, była kwota 769 100 dolarów, co oznaczało, że przewidywania ekspertów okazały się trafne. Od tamtej pory Porges nie trafił ponownie na sprzedaż, dlatego można przypuszczać, że od 15 lat znajduje się w rękach kolekcjonera, który zakupił go na aukcji Christie’s.

Continue Reading
  • Email
  • Facebook
  • Twitter
  • Pinterest
  • Google+
  • Edukacja
  • Najsłynniejsze diamenty świata

Najsłynniejsze diamenty świata ? Conde Pink

31 stycznia, 2016
Paweł Jaworski
0 Comments

Ten zjawiskowy kamień szlachetny w szlifie gruszki i o pięknej różowej barwie jest jednym z najsłynniejszych historycznych diamentów na świecie. Mimo że jego masa to ?zaledwie? 9,01 karata, jego wartość wycenia się niezwykle wysoko, a w jego burzliwej historii niezwykle ważną rolę odegrało? jabłko. Dlaczego? Przeczytacie o tym poniżej.

Pochodzenie nazwy klejnotu

Kamień ten zwykło się nazywać na aż trzy różne sposoby. Można spotkać się z określeniem Conde Diamond, Conde Pink lub Le Grant Conde. Każda z tych nazw nawiązuje jednak do najsłynniejszego i pierwszego udokumentowanego właściciela tego klejnotu ? Ludwika II de Bourbon, księcia Conde oraz dowódcy francuskiej armii. Otrzymał on Conde Pink od jednego z królów Francji ? Ludwika XIII lub Ludwika XIV. Podarunek ten został złożony jako wyraz wdzięczności i uznania za liczne militarne zwycięstwa podczas walk odbywających się w czasie wojny 30-letniej, w której de Bourbon dowodził francuskimi żołnierzami.

Ludwik II de Bourbon - Książe Conde
Ludwik II de Bourbon – Książe Conde

Znany od połowy XVII wieku

Ten różowy diament pochodzi z historycznej kopalni Kollur w pobliżu Golkondy w południowych Indiach. Stan Andhra Pradesh, w którym się ona znajduje, to jedyne miejsce wydobycia różowych kamieni szlachetnych, jakie funkcjonowało w tamtych czasach. Dzięki temu ? w przeciwieństwie do innych słynnych brylantów ? bardzo łatwo było ustalić, gdzie klejnot ten został odkryty. Znaleziono tam również takie słynne błyskotki, jak Agra, Darya-i-Nur, Nur-ul-Ain czy też Shah Jahaan. Jak to się jednak stało, że Conde Pink trafił z Indii do Europy i znalazł się w posiadaniu francuskiego króla?

Podróż do Europy

Uważa się, że klejnot został przywieziony na Stary Kontynent przez jednego ze słynnych XVII-wiecznych podróżników i handlarzy diamentami. Najczęściej wskazuje się na Jeana Baptiste Taverniera lub innych Francuzów, którzy pojawili się w Indiach przed nim (np. Monsieur de Chapes i Monsieur de St Liebau).

Jean Baptiste Tavernier
Jean Baptiste Tavernier

Tavernier odbył w swoim życiu sześć podróży na Wschód, a podczas pięciu z nich odwiedził między innymi Indie. Cztery razy był również w słynnej kopalni w pobliżu Golkondy, gdzie kupował kamienie szlachetne, a następnie sprzedawał je w Europie. Znał się także z królem Ludwikiem XIII, dlatego mógł sprowadzić do kraju klejnoty na jego zlecenie.

Ludwik XIII
Ludwik XIII

Niejasności związane z zakupem diamentu

Tavernier przybył jednak do Paryża pod koniec 1643 roku, kiedy czasy panowania Ludwika XIII już minęły (zmarł on 14 maja 1643 roku). Dlatego teoria, zgodnie z którą miałby on otrzymać Conde Pink od tego podróżnika, wydaje się być nieprawdziwą. Jeśli jednak kamień ten pojawił się we Francji między rokiem 1651 a 1662, czyli za panowania króla Ludwika XIV, to niemal pewne jest, że został przywieziony właśnie przez Taverniera.

Ludwik XIV
Ludwik XIV

Odbył on bowiem w tym czasie dwie wyprawy do Indii, odwiedził kopalnie w pobliżu Golkondy i nabył tam między innymi słynny diament French Blue, z którego później stworzono słynny klejnot Hope.

Dalsze losy klejnotu

Ludwik II de Bourbon umieścił Conde Pink w uchwycie swojej laski i z dumą prezentował ten królewski prezent. Znajdował się on w posiadaniu książęcej rodziny przez ponad 200 lat ? aż do 1892 roku, kiedy to jej członek, Duc d’Aumale, przekazał klejnot francuskiemu rządowi. Obecnie znajduje się on na wystawie w Musee de Conde in Chantilly we Francji, gdzie zgodnie z wolą księcia mogą podziwiać go zwiedzający. Diament nie został więc wystawiony na sprzedaż aż od XVII wieku, dlatego nie wiadomo, ile obecnie wynosi jego wartość.

Chateau de Chantilly
Chateau de Chantilly

Głośna kradzież

Dzień 11 października 1926 roku na zawsze zapisał się w światowej historii biżuterii. Wtedy właśnie Conde Pink został skradziony z pilnie strzeżonej muzealnej kolekcji. Dokonał tego najprawdopodobniej jeden z członków byłej armii arabskiego emira Abd al-Kadira. Mimo wielu starań francuskiej policji, przez wiele miesięcy nie udawało się odnaleźć sprawcy i odzyskać ozdoby. W końcu schwytano złodzieja, ale towarzyszył temu zupełny przypadek. Po tym wydarzeniu maksymalnie zaostrzono środki ostrożności w Musee de Conde in Chantilly. Dlatego obecnie znajdujący się wśród muzealnych eksponatów kamień nie jest oryginalnym Conde Pink, a jedynie jego doskonałą repliką.

Jak udało się odzyskać diament?

Historia związana z odnalezieniem tego klejnotu jest jeszcze bardziej nieprawdopodobna niż jego spektakularna kradzież z pilnie strzeżonego muzeum. Kilka miesięcy po tym wydarzeniu znalazła go bowiem pokojówka pracująca w niewielkim hoteliku w pobliżu dworca wschodniego w Paryżu. Kobieta postanowiła poczęstować się jabłkiem znalezionym w pokoju jednego z hotelowych gości. Kiedy zajadała ten owoc, odkryła, że był w nim ukryty zjawiskowy różowy diament. Pechowy złodziej wpadł na taki pomysł, aby bezpiecznie wywieźć swój łup z miasta, a następnie z kraju. Kobieta szybko powiadomiła jednak policję i w ten sposób udało się schwytać mężczyznę, a Conde Pink został z wielką pompą i honorami zwrócony do muzeum.

conde-diamond1
Diament Conde Pink

Charakterystyka diamentu

W porównaniu do innych słynnych kamieni szlachetnych, Conde Pink nie ma imponujących rozmiarów. Jego masa wynosi bowiem 9,01 karata, przez co zajmuje dopiero 20. miejsce na liście najsłynniejszych diamentów świata. W tym wypadku jednak to jego znaczenie historyczne decyduje o jego wysokiej wartości. Czystość tego jasnoróżowego klejnotu nie została dotychczas ustalona, ale uznaje się, że jest ona naprawdę wyjątkowa, ponieważ diament pochodzi z kopalni Kollur. Wydobyto w niej wiele imponujących kamieni szlachetnych o doskonałych parametrach, dlatego zakłada się, że jakość Conde Pink również jest bardzo wysoka.

Jeden z nielicznych

Specjaliści uważają również, że Conde Pink jest niezwykle rzadkim klejnotem typu IIa. Stanowią one zaledwie 1-2% wszystkich diamentów wydobywanych na całym świecie, dlatego są najbardziej pożądane i cenione wśród kolekcjonerów biżuterii. Nie zawierają bowiem azotu ani żadnych innych zanieczyszczeń chemicznych. Skąd więc wzięło się to efektowne różowe zabarwienie? Jest ono spowodowane odkształceniami strukturalnymi kryształów wywołanym przez ogromne ciśnienie wywierane na nie głęboko pod powierzchnią Ziemi. To dzięki tym zmianom nabierają one różowej barwy, zanim zostaną wypchnięte w płytsze warstwy Ziemi. Dlatego Conde Pink ma nie tylko niezwykle ciekawą historię, lecz także wyjątkowy kolor.

Continue Reading
  • Email
  • Facebook
  • Twitter
  • Pinterest
  • Google+
  • Edukacja
  • Najsłynniejsze diamenty świata

Najsłynniejsze diamenty świata ? Briolette of India

19 stycznia, 2016
Paweł Jaworski
0 Comments

Jedni uważają, że może to być najstarszy diament na świecie, inni zaś twierdzą, że losy tego klejnotu zostały całkowicie zmyślone. Zobaczcie, jakie kontrowersje wzbudza jeden z najpiękniejszych kamieni szlachetnych w historii ? Briolette of India.

Dlaczego Briolette of India?

Nazwa tego słynnego klejnotu wzięła się od jego kraju pochodzenia oraz wyjątkowego kształtu (briolette) określanego jako podwójny szlif różany. Taka forma była niezwykle popularna w przeszłości, dlatego wskazuje na to, że Briolette of India został wydobyty setki lat temu. Z drugiej jednak strony kamień ten pojawił się na rynku dopiero w 1950 roku, a jego inną nazwą jest South Africa Diamond. Zgodnie z nią miałby on zostać odnaleziony w Republice Południowej Afryki i być o wiele młodszy niż zwykło się przedstawiać. Szacuje się, że odkryto go dopiero pod koniec 1890 roku lub w pierwszej dekadzie XX wieku.

Cięcie i szlifowanie kamienia zlecono renomowanej paryskiej firmie Atanik Ekyanan of Neuilly, której specjaliści zakończyli swoją pracę w 1909 roku. Wtedy właścicielem Briolette of India była marka Cartier, której jubilerzy wykonali z diamentu zawieszkę do naszyjnika. Towarzyszyły mu w niej biała perła i mniejszy przezroczysty brylant.

brioletteofindia

W 1910 roku zmienili jednak swoją koncepcję i ozdobili słynnym klejnotem broszkę, w której znalazły się również ta sama perła oraz dwa 22-karatowe szmaragdy. W 1911 roku biżuterię tę zakupił amerykański finansista George Blumenthal.

Kontrowersje związane z pochodzeniem diamentu

Skąd te rozbieżności w losach Briolette of India? Sceptycy twierdzą, że historia o jego azjatyckim pochodzeniu została wymyślona tylko po to, aby podnieść wartość tego klejnotu. Diamenty pochodzące z indyjskiej kopalni Golconda są bowiem uważane za najwyższej klasy kamienie szlachetne dostępne na rynku. Klejnoty wydobyte w Afryce często uznaje się z kolei za mniej wartościowe. Często te uprzedzenia nie mają żadnego potwierdzenia w parametrach tych ozdób, ale mimo wszystko działają bardzo mocno. Dlatego też właściciele indyjskich błyskotek z reguły mogą liczyć na ich wyższą cenę niż sprzedający takie same ozdoby pochodzenia afrykańskiego.

Niejednoznaczne losy kamienia

Skoro cała historia tego klejnotu została zmyślona przez przedsiębiorczych sprzedawców, to skąd wiadomo, co tak naprawdę działo się z Briolette of India? To pytanie zadaje sobie wielu badaczy biżuterii. Zwolennicy teorii o jego indyjskim pochodzeniu uważają, że jest to najstarszy diament na świecie, starszy nawet od słynnego kamienia Koh-i-Noor. Został bowiem odnaleziony podczas wypraw krzyżowych między rokiem 1122 a 1200. Zgodnie z Baburnamą, czyli zapiskami cesarza Babur, pierwszego z władców wielkiego indyjskiego rodu Mogołów, Koh-i-Noor wydobyto zaś ?dopiero? w 1295 roku.

Słynna właścicielka

Pierwszą znaną właścicielką Briolette of India była królowa Francji Eleonora Akwitańska. Dostała ona tę ozdobę od swojego małżonka, króla Ludwika VII. Stało się to najprawdopodobniej między 1137 rokiem a 1152, kiedy to nastąpił rozwód królewskiej pary. Następnie władczyni poślubiła księcia Normandii Henryka Plantageneta i w 1154 roku została koronowana na królową Anglii. Wtedy też zabrała diament do swojego nowego królestwa.

Królewskie prezenty

Po śmierci angielskiego władcy tron objął jego trzeci syn Ryszard, zwany później Ryszardem Lwie Serce. W spadku otrzymał również diament Briolette of India, który zabrał ze sobą na trzecią wyprawę krzyżową. Po śmierci króla klejnot zniknął na prawie 300 lat. Do dziś nie ustalono (lub nie wymyślono), co działo się z nim w tym czasie. Ponownie pojawił się dopiero pod koniec XVI wieku, za panowania króla Francji Henryka II. Ofiarował on ten kamień swojej kochance, Dianie de Poitiers. Została ona uwieczniona z tą biżuterią na jednym z portretów znajdujących się w królewskim pałacu w Fontainbleau w północnej Francji.

diamond-diane-de-poitiers

Po śmierci władcy jego małżonka, Katarzyna Medycejska, zmusiła Dianie de Poitiers do oddania sprezentowanych jej królewskich klejnotów i w ten sposób odzyskała między innymi diament Briolette of India. Wtedy ponownie słuch po nim zaginął, a kolejne informacje o nim pojawiły się dopiero cztery wieki później.

?Prawdziwe? losy kamienia

Ci, którzy sceptycznie podchodzą do historii o indyjskim pochodzeniu tej słynnej ozdoby, uważają, że odkryto ją na początku XX wieku. W 1950 roku jej istnienie ogłosił zaś nowojorski jubiler Harry Winston. Twierdził on, że kupił ten klejnot od indyjskiego maharadży, ale nigdy nie podał szczegółów tej tajemniczej transakcji. Winston sprzedał Briolette of India żonie kanadyjskiego milionera, Dorothy Killam. 10 lat później kobieta zmarła, a nowojorczyk postanowił ponownie odkupić znajdujący się w jej majątku słynny diament. Od tamtej pory nie trafił on ponownie na sprzedaż, dlatego najprawdopodobniej nadal znajduje się w posiadaniu rodziny Winstona.

brioletteofindia2
Harry Winston w trakcie sprawdzania diamentu Briolette of India

Charakterystyka klejnotu

Masa tego bezbarwnego diamentu to 90,38 karata, zaś jego kolor sklasyfikowano jako D. Czystość Briolette of India nie została niestety dotychczas określona, ale jego szlif wskazuje na to, że jest ona bardzo wysoka. Tylko najlepszej jakości diamentom był bowiem nadawany kształt briolette ? a wszystko to ze względu na większe uwydatnienie wnętrza kamieni. Powinno ono być nieskazitelne, ponieważ wszelkie zanieczyszczenia byłyby widoczne jak na dłoni.

BrioletteOfIndia

Najczystszy z czystych

Skoro barwa Briolette of India została określona klasą D, to znaczy, że jest to niezwykle rzadki diament typu IIa. Kamienie tego rodzaju nazywa się najczystszymi z czystych, ponieważ mają one doskonałą przejrzystość i nie zawierają żadnych odkształceń bądź też zanieczyszczeń chemicznych ? zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz. Powodujące je pierwiastki (takie jak azot, bor czy wodór) nadają również klejnotom określony kolor, dlatego idealnie czyste brylanty są także całkowicie bezbarwne. Stanowią one zaledwie 1,2% wszystkich naturalnie występujących diamentów na świecie, dlatego uznaje się je za wyjątkowo rzadkie i najbardziej cenione. Briolette of India z pewnością jest więc unikatowy, bez względu na to, jakie naprawdę były jego losy.

Continue Reading
  • Email
  • Facebook
  • Twitter
  • Pinterest
  • Google+
  • Najsłynniejsze diamenty świata

Najsłynniejsze diamenty świata ? Blue Heart

2 stycznia, 2016
Paweł Jaworski
0 Comments

Ten unikatowy, 30,62-karatowy diament w szlifie serca z pewnością podbije serce każdej wielbicielki ekskluzywnej biżuterii i wszystkich kolekcjonerów naturalnych kamieni szlachetnych. Posiada aż trzy nazwy, a jego historia rozgrywała się w ciągu ponad 100 lat na czterech kontynentach. Dowiedz się, jak to się stało oraz jakie jeszcze ciekawe informacje są związane z tym klejnotem o głębokiej niebieskiej barwie.

blueheartdiamond

Pochodzenie Blue Heart

W przeciwieństwie do wielu innych znanych kamieni szlachetnych losy Blue Heart okazały się łatwe do ustalenia. Stało się tak za sprawą badań Narodowego Muzeum Historii Naturalnej Smithsonian Institution w Waszyngtonie. Zanim jednak je przeprowadzono, wątpliwości wzbudzało pochodzenie tego klejnotu. Jedni specjaliści uważali, że został on wydobyty w Republice Południowej Afryki, podczas gdy inni jako miejsce jego odkrycia wskazywali Indie, ponieważ losy wielu słynnych kamieni szlachetnych miały tam swój początek. Ta teoria była jednak mniej prawdopodobna, ponieważ na początku XX wieku większość najbardziej znanych indyjskich kopalni diamentów już nie funkcjonowała.

hopediamond12

Naukowcy z Narodowego Muzeum Historii Naturalnej w Smithsonian Institution rozwiali wątpliwości dotyczące pochodzenia Blue Heart. Przeanalizowali archiwa spółki De Beers i odnaleźli w nich dowody potwierdzające, że klejnot został wydobyty w listopadzie 1908 roku w kopalni Premier w RPA. Przed oszlifowaniem jego masa wynosiła aż 100,5 karata. Następnie powierzono go francuskiej firmie Atanik Ekyanan of Neuilly zajmującej się obróbką kamieni szlachetnych, aby jej specjaliści przycięli go i oszlifowali do kształtu serca. Po tych zabiegach diament został zakupiony przez markę Cartier, a jej specjaliści umieścili go w biżuterii o nazwie Lily of the Valley.

blueheartdiamond3

Różne nazwy słynnego klejnotu

Pochodzenie nazwy tego pięknego kamienia wydaje się oczywiste ? w końcu Blue Heart to nic innego, jak niebieskie (kolor diamentu) serce (jego szlif). Ze względu na połączenie tych cech charakterystycznych klejnot ten jest uważany przez wielu za najpiękniejszy o takim kształcie. Zdarza się też, że mylnie określa się go mianem ?Eugenie Blue? ? od imienia cesarzowej Francji i małżonki Napoleona III ? Eugenie. W rzeczywistości jednak żyjąca w XIX wieku i panująca w latach 1852-1870 władczyni nie mogła być posiadaczką słynnego diamentu, odkrytego dopiero w 1908 roku. A zatem jedyne francuskie motywy w historii Blue Heart dotyczą jego obróbki jubilerskiej.

Argentyńska właścicielka

Blue Heart zwykło się również nazywać mianem ?Unzue?, ponieważ jedną z jego pierwszych właścicielek była pochodząca z Argentyny i nosząca takie nazwisko kolekcjonerka biżuterii. Po 43 latach posiadania tej słynnej ozdoby rodzina pani Unzue postanowiła sprzedać Blue Heart i wtedy zaczęto jako drugą jego nazwę podawać właśnie to nazwisko.

Nowa oprawa

Argentyńska kolekcjonerka zakupiła diament od firmy Cartier w 1910 roku, czyli dwa lata po jego odkryciu. W 1953 roku rodzina Unzue sprzedała klejnot marce Van Cleef & Arpels. Jej specjaliści zdemontowali dotychczasową oprawę kamienia i umieścili go w naszyjniku, w którym otoczyło go 25 mniejszych, bezbarwnych lub białych brylantów. Po tych zabiegach biżuteria została wyceniona na 300 000 dolarów i sprzedana anonimowemu europejskiemu kolekcjonerowi.

blueheartdiamond2

Niezwykle hojny prezent

W 1959 roku oprawa Blue Heart ponownie zmieniła swój wygląd. Stało się tak za sprawą jubilera Harry?ego Winstona, który nabył diament a następnie postanowił osadzić go w pierścionku wykonanym z platyny. Tak zmienioną ozdobę zakupiła w 1960 roku Marjorie Merriweather Post, amerykańska ekonomistka i założycielka firmy General Foods Inc. Była ona posiadaczką tego kamienia przez cztery lata, aż w 1960 roku postanowiła podarować go waszyngtońskiemu Narodowemu Muzeum Historii Naturalnej Smithsonian Institution.

Jaka jest wartość tego klejnotu?

Wielbiciele kolorowych naturalnych kamieni szlachetnych do dziś mogą podziwiać klejnot Blue Heart w Waszyngtonie. Znajduje się on w Janet Annenberg Hooker Hall of Geology, Gems, and Minerals. Muzeum nie planuje jego sprzedaży, dlatego nie wiadomo, jaką wartość osiągnąłby on dzisiaj. Biorąc jednak pod uwagę wynik listopadowej genewskiej aukcji, na której niebieski, 12,3-karatowy diament Blue Moon został sprzedany za rekordową kwotę 48,4 miliona dolarów, Blue Heart również mógłby zostać zakupiony za imponującą sumę.

Charakterystyka diamentu

Blue Heart jest 30,62-karatowym klejnotem o niezwykle romantycznym i doskonale wykonanym szlifie serca. Według laboratorium gemmologicznego GIA kolor tego kamienia to fancy deep blue, a jego czystość specjaliści sklasyfikowali jako VS-2. Jest też niezwykle rzadką ozdobą typu IIb. Do tej grupy należą wszystkie naturalne diamenty o niebieskiej barwie. Stanowią one jednak znacznie mniej niż 0,1% wszystkich klejnotów tego rodzaju wydobywanych na całym świecie. Są tez wolne od azotu lub zawierają tylko śladowe, niemal niewykrywalne ilości tego pierwiastka. W ich strukturze znajdują się za to atomy boru, który nadaje tym kamieniom szlachetnym niebieską barwę. Sprawia również, że stają się one półprzewodnikami, podczas gdy diamenty w pozostałych kolorach nie mają zdolności przewodzenia prądu.

Rzadki symbol miłości

Niebieskie diamenty są także niezwykle rzadko spotykane, a jednocześnie wyjątkowo pożądane na rynku jubilerskim. Dlatego też każdy z nich ma bardzo wysoką wartość, a specjaliści od lat zastanawiają się, za jaką sumę zostałby sprzedany Blue Heart. Jeśli chodzi o rozmiar tej słynnej ozdoby, to ma ona 20,01 mm szerokości, 19,99 mm wysokości i 11,89 mm głębokości. Dzięki temu jest 11. największym niebieskim diamentem na świecie. Został on poddany obróbce w Paryżu na przełomie roku 1909 i 1910. Jest również wyjątkowy nie tylko ze względu na barwę, lecz także na kształt, ponieważ bardzo rzadko błękitne klejnoty szlifuje się i przycina w serce. Oprócz Blue Heart odnotowano dotychczas tylko trzy kamienie o masie ponad 10 karatów i o takim szlifie. Są to 27,64-karatowy Heart of Eternity, 203,4-karatowy Millennium Star oraz 13,78-karatowy Begum-blue. Można więc powiedzieć, że klejnot ten to unikat na skalę światową.

Continue Reading
  • Email
  • Facebook
  • Twitter
  • Pinterest
  • Google+
  • Najsłynniejsze diamenty świata

Najsłynniejsze diamenty świata ? The Aschberg / Ashberg

14 listopada, 2015
Paweł Jaworski
0 Comments

Był związany z rosyjskimi dynastiami carów, a następnie rewolucją bolszewicką. Mimo że zdobył międzynarodową sławę i należy do 3 największych na świecie diamentów o ciemnobrązowo-żółtej barwie, wiele faktów z jego historii, a nawet cech charakterystycznych do dziś nie zostało ustalonych. A to jeszcze nie wszystkie ciekawostki dotyczące imponującego, 102,48-karatowego diamentu o nazwie The Aschberg.

Wiele niewiadomych

Do dziś nie wiadomo, w jakiej kopalni odkryto ten słynny diament, kiedy to się stało oraz kto podjął się jego obróbki i szlifowania. Specjaliści podejrzewają jedynie, że klejnot jest pochodzenia południowoafrykańskiego, o czym świadczy jego wygląd. Ma ciemnobrązowo-żółtą barwę, a w pierwszych latach produkcji tych kamieni szlachetnych w RPA (1860-1890) wiele z nich wydobywano właśnie w odcieniach żółci i brązu. Są one znane jako diamentowa seria Cape. Były wydobywane głównie w pierwszych dwóch głębokich kopalniach o nazwie Kimberley i De Beers, w których w tamtych czasach odkryto najwięcej klejnotów na świecie. Dlatego uważa się, że The Aschberg również pochodzi z jednej z tych dwóch kopalni.

Cięcie i szlifowanie kamienia

Początkowo przez wzgląd na swój widoczny odcień żółte i brązowe diamenty były uważane za gorsze jakościowo i przez to mniej wartościowe od bezbarwnych klejnotów. Zyskały dużą popularność dopiero w 1889 roku, kiedy to irański monarcha Nasser-ed-Din Szah podczas swojej podróży po Europie zakupił okazałą kolekcję diamentów o takiej barwie. W tamtych czasach głównym centrum obróbki kamieni szlachetnych w Europie był Amsterdam, dlatego uważa się, że również The Aschberg został tam przycięty i oszlifowany do kształtu poduszki.

ashberg-diamond-amber-coloured

Ważny element kolekcji klejnotów koronnych

Na początku The Aschberg należał do imponującej kolekcji rosyjskich klejnotów koronnych. Gromadzenie tej biżuterii rozpoczęto jeszcze za panowania cara Piotra Wielkiego w 1719 roku. Zbiór ten znacząco powiększył się dzięki dynastii Romanowów, którzy rządzili Rosją aż do rewolucji bolszewickiej w 1917 roku. Nie wiadomo jednak, kiedy dokładnie klejnot został zakupiony przez rosyjskich władców. Mogło to nastąpić w dowolnym momencie między rokiem 1860, kiedy to w południowej Afryce odkryto diamenty, a 1917, gdy został obalony ostatni car Rosji. Ustalono jedynie, że w tym czasie The Aschberg wraz z innymi klejnotami koronnymi był przechowywany w Pałacu Zimowym w Petersburgu.

Dlaczego ? The Aschberg??

Nazwa tego imponującego diamentu pochodzi jednak nie od rosyjskich władców, ale od nazwiska szwedzkiego bankiera i biznesmena Olofa Aschberga. Był on także zaangażowany w politykę i pomagał finansować bolszewików przed rewolucją w 1917 roku, a także po niej. Ułatwił on zaciągnięcie kredytu oraz sprzedaż radzieckich klejnotów koronnych, kiedy bolszewicy mieli problemy z przepływem pieniędzy oraz finansowaniem międzynarodowych transakcji. W zamian radziecki rząd pozwolił Aschbergowi robić interesy w ZSRR i umożliwił objęcie stanowiska dyrektora w pierwszym międzynarodowym banku (Ruskombank).

olof-aschberg-swedish-banker-and-businessman
Olaf Aschberg

Losy słynnego diamentu

Podczas I wojny światowej car Mikołaj II nakazał przeniesienie cennej kolekcji biżuterii z Petersburga do Moskwy, aby zabezpieczyć ją przed nieprzyjacielem. W tym celu została ukryta w podziemnym skarbcu na Kremlu. Klejnoty te latami leżały zapomniane, aż odkryto je w 1922 roku. Wtedy Włodzimierz Lenin nakazał dokładne skatalogowanie całej kolekcji, a następnie przydzielił opiekę nad nią specjalnej jednostce utworzonej przy ministerstwie finansów. Po śmierci Lenina w 1924 roku bolszewicy natrafili na problemy finansowe, dlatego aby im zaradzić, postanowiono sprzedać jedną z trzech części zbioru klejnotów. Transakcja ta miała miejsce w 1927 roku i była nadzorowana przez Olofa Aschberga.

Druga część rosyjskiej kolekcji została zastawiona na poczet pożyczki, jakiej krajowi udzieliła Irlandia. Transakcja ta odbyła się w Nowym Jorku, a bolszewicy dzięki niej otrzymali od irlandzkiego rządu 25 000 dolarów. W 1950 roku Irlandczycy postanowili sprzedać zastawione klejnoty, ale po negocjacjach z sowieckimi władzami aukcja została anulowana, dług spłacono, a cenne kamienie wróciły do Moskwy. Tam cały czas znajdowała się trzecia część kolekcji ? najcenniejsze kamienie, które zostały uznane za nieodłączną część dziedzictwa kulturowego rosyjskiego narodu.

Co w tym czasie działo się z diamentem The Aschberg? Należał on do tych klejnotów, które uznano za najcenniejsze, dlatego nie został sprzedany ani oddany w zastaw. Zadecydowano tak ze względu na duży rozmiar kamienia. Nie miał on jednak wyjątkowej wartości historycznej ani kulturalnej, dlatego w 1934 roku postanowiono sprzedać go Olofowi Aschbergowi. Transakcja ta odbyła się w Sztokholmie, a nowy właściciel nadał klejnotowi nazwę pochodzącą od jego nazwiska. Nie wiadomo jednak, ile zapłacił za słynny diament. Postanowił umieścić go w naszyjniku, w którym został otoczony mniejszymi brylantami. Biżuteria ta trafiła do kolekcji żony biznesmena.

W 1959 roku Aschberg podjął decyzję o sprzedaży kamienia w domu aukcyjnym Bukowski w Sztokholmie. Aukcja została odwołana, ponieważ nie udało się osiągnąć ceny minimalnej. Szwedzki biznesmen znalazł jednak nabywcę, który anonimowo dokonał zakupu biżuterii. Zdecydował się on na sprzedaż kamienia w 1981 roku na aukcji Christie?s w Genewie, ale ponownie nie osiągnięto ceny minimalnej i transakcja została anulowana. Od tamtego czasu właściciel nie podejmował prób ponownej sprzedaży diamentu.

Jeden z trzech największych

The Aschberg zajmuje 27. miejsce w zestawieniu najsłynniejszych żółtych diamentów o wadze ponad 100 karatów. Na tej liście znajdują się jednak tylko trzy brązowo-żółte klejnoty. Są to 407,48-karatowy kamień o nazwie Incomparable, 170,49-karatowy Star of Peace w szlifie gruszki. A na trzecim miejscu jest właśnie The Aschberg.

Nie wszystkie parametry tego słynnego klejnotu są jednak znane. Wiadomo, że waży on 102,48 karata i ma kształt poduszki. Został doskonale oszlifowany, ale jego dokładna barwa oraz czystość do dziś nie zostały sklasyfikowane. Zwykło się mówić, że ma bursztynowy kolor, ale określenie to nie jest jasne. Może oznaczać różne odcienie ? od żółtego, przez pomarańczowy, aż po brązowy, a także połączenie wszystkich tych barw. Specjaliści uważają jednak, że The Aschberg jest ciemnobrązowo-żółty, dlatego może mieć kolor klasy Ib.

Continue Reading
  • Email
  • Facebook
  • Twitter
  • Pinterest
  • Google+
  • Edukacja
  • Najsłynniejsze diamenty świata

Najsłynniejsze diamenty świata ? The Arcot

4 listopada, 2015
Paweł Jaworski
0 Comments

The Arcot ? taką nazwę nosi zestaw pięciu diamentów pochodzących z jednej z najsłynniejszych, legendarnych indyjskich kopalni. W ciągu setek lat dwa największe kamienie Arcot należały do królewskich skarbców, ozdabiały korony monarchów, a także najpiękniejszą biżuterię, która była obiektem marzeń kolekcjonerów na całym świecie. Zwiedziły też wiele regionów świata ? od Indii, przez Wielką Brytanię, Stany Zjednoczone, aż po Bliski Wschód. Dowiedz się, jak to się stało i gdzie znajdują się teraz.

Cenne ozdoby władców

Zestaw tych diamentów wziął swoją nazwę od ich pierwszego właściciela ? przywódcy rządzącego Nawob w regionie Arcot leżącym w pobliżu Madrasu w południowych Indiach. Muhammad Ali Khan Wala-Jah ? bo o nim mowa ? sprawował tam władzę w czasach, gdy w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii na tronie zasiadała Zofia Charlotta Mecklenburg-Strelitz, żona Jerzego III. Indyjscy władcy znajdowali się w tamtych latach pod silnymi wpływami monarchów europejskich, najpierw francuskich, a z czasem brytyjskich. Korzystali z ich pomocy finansowej, a w ramach podziękowania za wsparcie wojskowe podczas francuskiej agresji władca Nawob podarował królowej brytyjskiej diamenty Arcot.

Monarchini była zachwycona otrzymanym prezentem, ale władze Zjednoczonego Królestwa okazały się mimo wszystko nieprzejednane w negocjacjach i nadal domagały się spłaty długu, jakim była pomoc wojskowa. Skutkiem tak dużego zadłużenia było skonfiskowanie przez Brytyjczyków jednej piątej przychodów państwa, a także przejęcie władzy w kraju. Imponujące klejnoty nie uchroniły więc władców Nawob przed utratą tronu.

Pochodzenie diamentów

Podobnie jak wiele najsłynniejszych indyjskich klejnotów, zaliczane do serii Arcot kamienie szlachetne zostały wydobyte w kopalni Golconda. Na całym świecie słynie ona z diamentów o niezwykłej czystości i barwy najwyższej klasy. Nic więc dziwnego, że były one chętnie przyjmowanymi przez brytyjskich monarchów prezentami. Dzięki tym podarunkom Brytyjczycy zbudowali ogromną kolekcję niezwykle cennych klejnotów koronnych, a ich głównym źródłem były właśnie Indie. Kraj ten zaczęto nazywać nawet ?perłą w brytyjskiej koronie?, choć zważywszy na rodzaj pochodzących stamtąd skarbów słuszniej byłoby określać go nie ?perłą?, ale ?diamentem?.

Późniejsze losy klejnotów Arcot

Po śmierci Zofii Charlotty Mecklenburg-Strelitz w 1818 roku królewska biżuteria miała zostać podzielona pomiędzy jej cztery córki. Syn królewskiej pary Jerzy IV zignorował jednak wolę zmarłej matki i wziął w swoje posiadanie oba diamenty Arcot, aby osadzić je w swojej koronie. Następnie znalazły się one w koronie królowej Adelajdy, żony Williama IV, czyli następcy Jerzego IV.

crown-of-queen-adelaide-1

Powrót do korzeni

19 lat po śmierci brytyjskiej królowej Zofii Charlotty, 20 czerwca 1837 roku słynne klejnoty sprzedano na aukcji w Londynie, na której osiągnęły imponującą sumę 10 000 funtów. Nabył je pierwszy markiz Westministeru jako prezent urodzinowy dla swojej żony Eleanor. Nosiła ona kamienie Arcot w ich pierwotnej formie, czyli pod postacią efektownych kolczyków. W takiej postaci pozostały w rodzinnym skarbcu przez niemal 100 lat.

a

Tiara i broszka

W 1930 roku drugi książę Westminsteru Hugh Richard Arthur Grosvenor zlecił francuskiemu jubilerowi z pracowni Lacloche umieszczenie dwóch klejnotów ozdabiających dotychczas kolczyki w niezwykle bogato zdobionej tiarze, w której znalazło się również 1400 mniejszych diamentów. Błyskotki Arcot oddzielał w niej od siebie równie imponujący duży kamień w szlifie brylantowym. Tiarę zaprojektowano tak, aby można było wyjąć z niej diamenty w kształcie gruszki i nosić je jako równie efektowną broszkę.

loelia-mary-ponsonby-the-duchess-of-westminster-wearing-the-westminster-tiara

 

 

Nowy właściciel i nowe pomysły

II wojna światowa i trudne czasy powojenne mocno nadszarpnęły majątek rodu Westministerów, dlatego w 1959 roku tiara ze słynnymi diamentami została wystawiona na aukcję. Ozdobę wylicytowano za 110 000 funtów, co było w tamtych czasach światowym rekordem sprzedaży pojedynczej sztuki biżuterii. Szczęśliwym nabywcą okazał się zaś nowojorski jubiler Harry Winston. Miał on jednak inne plany dotyczące tych klejnotów ? usunął je więc z tiary, a następnie poddał ponownej obróbce (cięciu i szlifowaniu), aby zwiększyć ich blask. Po tych zabiegach ich waga zmniejszyła się do 30,99 karata (Arcot I) i 18,85 karata (Arcot II). W takiej postaci diamenty zostały osadzone w dwóch osobnych pierścionkach i sprzedane kolekcjonerom z Teksasu. W ten sposób dwie bliźniaczo podobne ozdoby straciły swoją tożsamość jako para i rozpoczęły ?solową karierę?.

Kolejne wcielenie słynnych diamentów

Następna sprzedaż zaowocowała kolejnym pomysłem na wydobycie piękna klejnotów Arcot. Większy z nich (znany jako Arcot I) został na początku lat 90. XX wieku osadzony w centralnej części naszyjnika wysadzanego innymi, mniejszymi kamieniami szlachetnymi. Ozdobę tę sprzedano w 1993 roku na aukcji Christie?s w Genewie za sumę 918 243 tysięcy funtów. Cenną błyskotkę nabył znany jubiler, kolekcjoner biżuterii i wielbiciel diamentów, pochodzący z Arabii Saudyjskiej szejk Ahmed Hassan Fitaihi, który do dziś jest posiadaczem klejnotu Arcot I.

arcot-i-hanging-as-a-pendant-in-a-van-cleef-and-arpels-necklace
Argot oprawiony w naszyjniku wykonanym przez Van Cleef and Arpels

Charakterystyka kamieni

W skład klejnotów o nazwie The Arcot wchodziło pięć kamieni szlachetnych ? owalnych lub w szlifie gruszki, bezbarwnych albo prawie bezbarwnych. Tylko dwa z nich zyskały jednak sławę, a stało się tak ze względu na ich rozmiar. Miały bowiem pierwotnie imponującą wagę wynoszącą 33,7 karata oraz 23,65 karata. Kiedy zostały zaprezentowane królowej Charlotte, były osadzone w wyjątkowych kolczykach, ponieważ mimo ponad 10 karatów różnicy wagowej ich wielkość i kształt były niemal takie same. To właśnie kolczyki z tymi słynnymi kamieniami szlachetnymi królowa ma na sobie na licznych obrazach przedstawiających jej wizerunek.

Wszechstronna ozdoba

Kamienie są idealnie bezbarwne, a także doskonale czyste oraz wolne od wszelkich skaz czy odkształceń. Za sprawą swojego kształtu i szlifu uchodzą za jedne z najbardziej wszechstronnych ozdób na świecie ? noszono je przecież w królewskich koronach, diademie, kolczykach, tiarze, pierścionkach, broszce, a także naszyjniku. Dzięki tym cechom są cenione w branży jubilerskiej i osiągają tak wysoką wartość. Kto wie, jaką biżuterię ozdobią w przyszłości?

Continue Reading
  • Email
  • Facebook
  • Twitter
  • Pinterest
  • Google+
  • Najsłynniejsze diamenty świata

Najsłynniejsze diamenty świata ? American Star

22 października, 2015
Paweł Jaworski
0 Comments

Jak na prawdziwą gwiazdę przystało, diament ten wzbudza zachwyt i jest marzeniem wielu kolekcjonerów najpiękniejszych kamieni szlachetnych na całym świecie. Ile wynosi jego waga, jaka jest jego historia i dlaczego został nazwany American Star? Tego wszystkiego dowiesz się poniżej.

americanstardiamond2

Niespodziewana sława

Historia diamentu American Star w niczym nie przypomina losów większości najsłynniejszych kamieni szlachetnych świata. W przeciwieństwie do nich klejnot ten nie został wydobyty kilkaset lat temu. Nie zmieniał też właściciela w wyniku wojen i podbojów, nie jest związany z żadną tajemnicą ani nie był sprzedawany podczas międzynarodowych aukcji, na których miałby osiągnąć zawrotną sumę. Wręcz przeciwnie ? początki istnienia tej cennej ozdoby wcale nie wskazywały na to, że stanie się ona jednym z najpopularniejszych diamentów na świecie.

Bezimienny klejnot

Początkowo diament American Star nie miał nawet żadnej nazwy. Opisywano go jako 14,89-karatowy okrągły brylant, jakie co roku pojawiają się na rynku jubilerskim. Nie miał więc imponujących rozmiarów, jak inne słynne kamienie, na przykład legendarny Cullinan. Jego pozostałe cechy wskazywały jednak, że był on niezwykle rzadkim okazem o barwie najwyższej lasy D i czystości sklasyfikowanej jako Flawless (FL).

Idealna barwa i czystość

Diament ten miał najwyższą możliwą klasę, jeśli chodzi o kolor ? był więc całkowicie bezbarwnym klejnotem, a takie występują bardzo rzadko i są przez to najbardziej wartościowe. Nieskazitelna czystość (klasa FL) również podnosiła wartość błyskotki, ponieważ oznaczało to, że diament nie posiada żadnych wewnętrznych ani zewnętrznych skaz, nawet tych widocznych wyłącznie przy użyciu specjalistycznego sprzętu. Był więc bez wątpienia cennym okazem, który chętnie zakupiłoby wielu kolekcjonerów biżuterii. Nadal nie był jednak na tyle wyjątkowy, aby trafić do rankingu najpopularniejszych diamentów świata.

W rękach fachowców

Wszystko zmieniło się w 1999 roku, kiedy to kamień ten został zakupiony przez firmę Eight Star z Kalifornii z zamiarem ponownej obróbki ? starannego przycięcia i oszlifowania. Specjaliści z tej spółki chcieli udowodnić, że dzięki swoim innowacyjnym metodom są oni w stanie wydobyć nieosiągalną dotychczas perfekcję proporcji okrągłego brylantu, a tym samym maksymalnie podkreślić jego naturalny blask oraz piękno. W tym celu wykorzystali nowoczesną technologię, dzięki której mogli starannie kontrolować prace jubilerskie nad tym cennym klejnotem.

Z użyciem nowoczesnej technologii

Podobnie jak w przypadku każdego diamentu należącego do firmy Eight Star, jej nowy brylant został przycięty z użyciem specjalnej technologii o nazwie FireScope. Umożliwia ona obserwowanie i całkowite kontrolowanie przepływu światła w czasie cięcia kamieni szlachetnych. Dzięki temu można niezwykle precyzyjnie ustalić proporcje oraz maksymalnie podkreślić piękno każdego klejnotu. Założyciel i prezes firmy Eight Star Richard von Sternberg przyznał zaś, że dzięki technologii FireScope można dostrzec i rozwiązać nawet te najmniejsze problemy pojawiające się przy obróbce diamentów, które rzutują na ich końcowy wygląd i osłabiają ich wyjątkowy blask, ale początkowo często nie są dostrzegane.

Misterne cięcie i szlifowanie klejnotu

10 miesięcy ? tyle zajęło firmie Eight Star samo planowanie obróbki zakupionego diamentu oraz przygotowanie potrzebnego w tym celu sprzętu. Następnie przystąpiono do prac jubilerskich. W ich wyniku waga tego kamienia szlachetnego zmniejszyła się z 14,89 do 13,42 karata. Samo cięcie i szlifowanie brylantu trwało aż sześć tygodni i odbyło się we wrześniu i w październiku 2001 roku.

Jak przyznał Richard von Sternberg, obróbka zajęła jego firmie tak dużo czasu, ponieważ na każdym etapie cięcia i szlifowania kamienia wielokrotnie sprawdzano efekty pracy za pomocą urządzenia FireScope. Z reguły podczas cięcia diamentów wykonuje się około 200 takich kontroli. W przypadku klejnotu American Star zaangażowani w ten projekt specjaliści stracili rachubę po 500. sprawdzeniu efektów swojej pracy. Wykonano więc kilka razy więcej takich pomiarów niż robi się zazwyczaj. Również dzięki temu efekty zabiegów amerykańskich jubilerów okazały się aż tak spektakularne.

Precyzja to podstawa

Prace nad diamentem American Star i precyzja, jaką w nie włożono, najlepiej pokazują, dlaczego tak duża firma, jaką jest Eight Star, produkuje mniej niż 2000 klejnotów rocznie. Jej prezes podkreśla, że kluczowym elementem podczas obróbki tych kamieni szlachetnych jest maksymalne wydobycie ich blasku i wykorzystanie możliwości, jakie daje odbijanie się światła. Dlatego nieważny jest tu czas poświęcony na prace nad błyskotką. Każda z nich jest traktowana jak potencjalne arcydzieło, niezależnie od jej kształtu czy wagi i bez względu na to, czy jest przeznaczona na delikatny pierścionek zaręczynowy, czy ekskluzywną ozdobę królewskiej korony.

Narodziny gwiazdy

Idealnie przycięty i oszlifowany klejnot zyskał swój nowy, olśniewający wygląd, który zachwycił kolekcjonerów, jubilerów oraz wielbicieli wyjątkowej biżuterii. Stał się również flagowym dziełem firmy Eight Star, a na pamiątkę miejsca, w którym odbyły się tak efektowne prace jubilerskie (a także ich pomysłodawców) brylant zyskał nazwę American Star. I mimo że mogłoby się wydawać, iż zmniejszenie rozmiaru tak idealnie czystego diamentu o ponad 1 karat jest katastrofalną stratą, to dzięki doskonałemu przycięciu i oszlifowaniu klejnotu znacznie zyskał on na wartości.

Również prezes firmy Eight Star podkreśla, że jej specjaliści większą wagę przykładają do idealnych proporcji i doskonałego szlifu niż do rozmiaru kamieni szlachetnych. Nawet największy brylant nie zrobi bowiem takiego wrażenia, jeśli zostanie niestarannie oszlifowany. Odwrotnie dzieje się w przypadku American Star. Cały czas znajduje się on w posiadaniu firmy Eight Star, a wszyscy, którzy mieli okazję go podziwiać, przyznają, że jest on prawdziwym dziełem sztuki. Dokładna wartość kamienia nie jest znana, ale specjaliści szacują, że po przycięciu go i oszlifowaniu z wykorzystaniem technologii FireScope wzrosła ona kilkakrotnie.

Jeśli interesują Cię piękne pierścionki zaręczynowe z diamentami zapraszamy do zapoznania się z naszą ofertą tutaj>>

Continue Reading
  • Email
  • Facebook
  • Twitter
  • Pinterest
  • Google+
1 2

Ostatnie wpisy

  • Tiffany Blue Book 2025: Sea of Wonder – luksusowa biżuteria inspirowana oceanem
  • Pierścionki Zaręczynowe, Które Zachwycają – Jak Je Tworzymy?
  • Trendy w pierścionkach zaręczynowych na 2024 rok oraz prognozy na 2025
  • Skąd się biorą największe diamenty na świecie
  • Or Bleu Kolekcja Boucheron

Archiwa

  • maj 2025
  • grudzień 2024
  • październik 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • sierpień 2023
  • lipiec 2023
  • maj 2023
  • kwiecień 2023
  • marzec 2023
  • wrzesień 2022
  • czerwiec 2022
  • październik 2021
  • listopad 2020
  • grudzień 2019
  • październik 2019
  • wrzesień 2019
  • sierpień 2019
  • maj 2019
  • marzec 2019
  • październik 2018
  • wrzesień 2018
  • sierpień 2018
  • czerwiec 2018
  • maj 2018
  • marzec 2018
  • luty 2018
  • styczeń 2018
  • grudzień 2017
  • listopad 2017
  • październik 2017
  • wrzesień 2017
  • lipiec 2017
  • czerwiec 2017
  • maj 2017
  • kwiecień 2017
  • luty 2017
  • styczeń 2017
  • grudzień 2016
  • listopad 2016
  • październik 2016
  • wrzesień 2016
  • sierpień 2016
  • lipiec 2016
  • czerwiec 2016
  • maj 2016
  • kwiecień 2016
  • marzec 2016
  • luty 2016
  • styczeń 2016
  • grudzień 2015
  • listopad 2015
  • październik 2015
  • wrzesień 2015
  • sierpień 2015
  • lipiec 2015

Kategorie

  • ciekawostki
  • Diamentowe historie
  • DIAMOND STORIES
  • Edukacja
  • Moda w biżuterii
  • Najsłynniejsi jubilerzy i złotnicy
  • Najsłynniejsi szlifierze diamentów
  • Najsłynniejsze diamenty świata
  • Najsłynniejsze kolekcje biżuterii
  • Nasza biżuteria
  • Tradycje zaręczynowe na Świecie
  • Uncategorized

Copyright Michelson Diamonds, 2015
Pierścionki zaręczynowe, obrączki ślubne.